Z_16.

Jestem Zetem. Moje myśli pachną nihilizmem.

Bycie Zetem, to na pewno choroba. Jestem Zetem, ponieważ urodziłam się po 1995 roku. A krótko przed moimi narodzinami świat stał się miejscem w którym możliwości są nieskończone, w którym „czy” dawno zamieniono na „kiedy”. Moi rodzice, Iksy, doświadczyli reformacji i zmian ustrojowych, ale ja nie mam o nich pojęcia w praktyce. Moje obecne miejsce w życiu jest wynikiem ich sukcesu lub jego braku – to, kim jestem, jest zależne od tego, jak odnaleźli się w nowym świecie. Zetom właśnie dlatego nie idzie zmienianie świata – nie jesteśmy buntownikami. Potrafimy za to świetnie się przystosowywać. Akceptować nowo narzucone zasady. No i, oczywiście, jesteśmy najlepsi w ucieczkach. Zazwyczaj w głąb wirtualności.

Moje pokolenie to pokolenie Z. Czasem nazywanym pokoleniem C, od connected. Jestem podłączona. Dzień i noc. Świat nie daje mi spokoju na chwilę. Nie czuję żadnej granicy poza zasięgiem wi-fi. Nikt nie może być bliżej techniki niż Z. Nie raz wydaje mi się, że mam światłowody zamiast żył. (Nie raz martwię się o to, czy nadal jestem człowiekiem). Wirtualne znaczy dla mnie realne. A to, co realne, szybko może stać się wirtualne. Jeden ruch palca. Jedno mrugnięcie. Jeden oddech.

Jestem Z, świat nauczył mnie, że sentymenty kosztują zbyt drogo. A pieniądz jest ważny. Bardzo ważny. Moje myśli przeplatają się z mglistą propagandą. Jeśli bym chciała, mogłabym wyjechać na drugi koniec świata już jutro. Słyszałam, że prawdziwa miłość to marnowanie życia. Wiem, że muszę wyglądać jak na zdjęciach w gazecie. Mówili mi, że za dużo czytam. Za dużo czytam, to prawda. Później za dużo myślę i jest mi przykro. A w tak szybkim świecie nie ma miejsca na refleksje, tym bardziej na smutek.

Przerasta mnie wolność. Przerasta mnie, gdy ludzie mówią, że mogę wszystko. Ale to prawda i nie mogę nawet zaprzeczyć. Czasem jednak
trudno w to uwierzyć, że nie chciałabym móc wszystkiego. Bo wszystko mi się nie uda, a później będę żałować, że nie zdążyłam, a czasu na żal nie ma znowu zbyt wiele. Poza tym, każdy Z lubi marnować czas – on musi stanąć, chociaż raz na miesiąc.

Wszystkie pokolenia przede mną głosiły idee – ja nie mam żadnych idei, bo wszystkie zostały wykorzystane. Mogę walczyć o to, czego nie ma, a chcę, żeby było, lecz czy mam wystarczająco dużo czasu? Jedyne, co mam, to świadomość, że nic nie jestem w stanie uczynić. To demotywuje każdego Zeta, który tak oszczędnie i dokładnie planuje swoje życie. Ewentualnie napisze notkę na blogu, zatweetuję, opublikuję coś na Instagramie.

Jako Z, mam za dużo informacji, jednocześnie zaś czuję ich niedobór. Wiedza jest jak heroina. Nie dość, że muszę pochłaniać chore ilości niepotrzebnego do niczego materiału na szkole testy czy egzaminy, to muszę wiedzieć wszystko o moich znajomych. Czasem chcę wiedzieć o świecie, czasem nie – zależy, czy jest mi to potrzebne. Muszę wiedzieć więcej o sobie niż poprzednie pokolenia. Swoje BMI, poziom cholesterolu, typ osobowości, typ urody etc. Muszę mieć swoją szufladkę. Muszę czuć, że należę, pozostając wyjątkowa.

Zetowie są trochę hedonistami. Tyle rzeczy wokół nas istnieje po to, by sprawiać nam przyjemność (lub tłumić ból). A nic nie sprawia Zetom takiej przyjemności jak zapomnienie, a może czasem „odłączenie”. Seks, alkohol i narkotyki nie są dla nas tabu. Jeśli nie uciekamy się w to, uciekamy się w technologię. Gry oraz portale społecznościowe stają się naszym królestwem. Tylko nieliczni sprzedali swoje zetowskie dusze sztuce. Ciekawe, co się z tego zrodzi.

Nikt z baby boomers, X czy Y nie wierzy, że z zatrutych smogiem i promieniowaniem dusz wyrośnie porządne pokolenie. My też nie wierzymy. Ale całkiem możliwe, że uda nam się dożyć końca świata.

2 comments on “Z_16.

  1. Dobrze jest móc przeczytać coś, z czym można się utożsamić. Fajnie, że istnieją wrażliwi ludzie i chcą swoje myśli ubierać w słowa pisane.
    Dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem, ale już mogę stwierdzić, że najwięcej czytelników ląduje na blogach o seksie, polityce i totalnych PIERDOŁACH. Łatwiej przeczytać o kupionej ostatnio spódnicy, niż o światłowodach zamiast żył :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *